Reklamacja i Śledztwo

polish english 

Od jakiegoś czasu prowadzę prywatne śledztwo w sprawie czarnych plam ze smaru na mankietach mojej koszuli, najpierw myślałem że to ja gdzieś zaczepiam, ale niedlugo później okazało się że plamy są na koszulach odebranych bezpośrednio z pralni, dotyczy to tylko koszul w wersji do spinek czyli mankiety są 2 razy dłuższe i zawija się je spinając spinkami.
W sobotę oddałem następną porcje koszul do prania, tym razem byłem już przygotowany merytorycznie i językowo do zgłoszenia reklamacji.
W poniedziałek odebrałem pranie, zapytałem grzecznie czy mogę sprawdzić koszule, sprawdziłem te z długimi mankietami i w 2 na 4 koszule były plamy.
Firma grzecznie przeprosiła i obiecała poprawę, we wtorek odebrałem te same koszule już w pełni czyste.
(A co najciekawsze w sobotę oddając koszule powiedziałem żeby je sprawdzali sami bo na rękawach są plamy ze smaru) – to widocznie nie pomogło.
Podejrzewam że prasowanie tych koszul odbywa się w jakiejś specjalnej maszynie która po prostu długich mankietów nie obsługuje (nie widziałem takich koszul w japonii – tutaj do spinek używa się zwykłych koszul).
No tak, w sumie to moja wina – używam niestandardowych koszul…
Zobaczymy jak będzie następnym razem.

Dziecięce

polish english 

Tutaj mamy najgorszą rzecz jaka może się przydarzyć w Warszawie w autobusie – jechać razem z wycieczką szkolną lub przedszkolną… W Japonii to wcale nie przeszkadza, wszyscy są grzeczni.

Niedawno trafiłem na mega wycieczkę tutaj, były grupy: czerwonego tulipana, niebieskiego motyla i róźow-pomarańczowy prosiaczka.
Identyfikacja prosta – każde dziecko ma czapeczkę w kolorze grupy (ZAWSZE), kiedy idzie taka grupa wygląda to ciekawie, same kolorowe czapeczki widac.

A jako ciekawostka – starsi ludzie uwielbiają mamy z dziećmi – w pociągu zupełnie obce starsze panie zaczepiają małe dzieci, zabawiają je itp. Wygląda to bardzo przyjaźnie, mama może mieć wreszcie chwilę odpoczynku. Fajnie tak popatrzeć z boku, wszystko takie słodkie, może nawet za bardzo…

Img 1832
Img 1836
Img 1839

A tutaj coś bardzo ciekawego: Znak ostrzegawczy pod tytułem “Jestem w ciąży”, tylko że nie brzmi to aż tak dosadnie,
Czarne znaczki na górze : yasashii kokoro zukai wo onegaishimasu. Czyli po naszemu byłoby to cos w rodzaju: Prosimy o wyrozumiałość i przychylność.
Niebieskie na dole: onaka ni aka-chan ga imasu. Czyli: Noszę w sobie małego człowieczka.
Brzmi bardzo grzecznie, nie jest obrażliwe i czasem działa – Japończycy mają taką naturę że bardzo rzadko ustepują ludziom starszy, kobietom w ciąży i dlatego powstały takie naklejki żeby im o tym przypominać.
Ta akurat naklejka była w pociągu obok “Courtesy seat” czyli specjalnie wydzielonego fragmentu wagonu dla starszych ludzi, kobiet w ciąży, ludzi z aparaturą medyczna – np. rozrusznikami serca itp. (w takiej strefie należy wyłączać telefon).

Img 1845

Słupek – Kontynuacja

polish english 

Kontynuując historię ze zwykłym słupkiem ;-)

Minęły 3 dni od zaznaczenia go jako obiekt niebezpieczny, pojawia się ekipa remontowa i to nie byle jaka, jak później zobaczyłem zdjęcie w zbliżeniu i ten schemat to zbladłem jaką prostą rzecz sobie panowie rozrysowali ( nawet jest autograf autora po prawej na dole ). – W Polsce myslę ze byłoby to “na oko”, a tutaj dokładny schemat, wszystko idealnie wymierzone, zaznaczone co jest co itp.

Img 1848 (1)

Jak już panowie skończyli to efekt końcowy wygląda tak:

Img 1978

Znak zdejmą pewnie za parę dni jak sie wszystko przyjmie…

Ale to już było…

Tokyo, Kuba, Tokio BlogMój pobyt w Japonii to już od kilku miesięcy historia. A jednak żyje nią na codzień i chociaż pobyt do najlżejszych nie należał, to, gdy sobie pomyśle i powspominam, co ja tam robiłem i ile przyjaznych dusz spotkałem, od razu przybywa mi sił.
Tutaj na miejscu szlag mnie trafia, kiedy widzę, będąc w autobusie, że biegnie człowiek od frontu kierowcy, a kierowca z uśmiechem na ustach zamyka mu drzwi przed nosem, zapominając, że właśnie zamknął drzwi klientowi – gosciowi, który zrzucił mu się na pensję kupując bilet za 2,40. Śmiać mi sie chce, kiedy znowu komuś tam uda się zdążyć i przechodzi przez cały autobus, żeby ofiarować kierowcy swoje podziękowania. Albo jestem chamem albo to kierowca powinien się w pas kłaniać za to, że człowiek, co prawda może i nie mając wyboru, ale zdecydował sie zostać klientem MPK.
Poza tym lubie sobie czasem pojeździć 175-tka, ścisk lżejszy niż w Yamanote, a do tego brak wyziewów z kategorii alkoholowe, jak również brak miejsc ‘tylko dla kobiet’. ;) I czasem pojawi się uśmieszek na mej twarzy, kiedy to któryś ze współtowarzyszy podróży, wspomni coś o ‘sardynkach w puszczce’.